BDO Finanse Publiczne nr 9 (35) Wrzesień 2010
A A A
Stowarzyszenia przegrywają walkę o dotacje(Autor: Waldemar Hyla, Źródło: Fundusze Europejskie)
Centra integracji społecznej - choć prowadzą skuteczną walkę na rzecz osób wykluczonych - najczęściej przegrywają rywalizację o środki z Kapitału Ludzkiego. Winny jest niestety chory system wsparcia.
Czy aby na pewno pieniądze unijne zawsze trafiają w najlepsze ręce? Przykład niezdrowej rywalizacji centrów integracji społecznej i firm szkoleniowych zdaje się przeczyć tej tezie. Niedoskonały system przyznawania wsparcia w ramach programu Kapitał Ludzki powoduje, że wojewódzkie urzędy pracy przyznają pieniądze na projekty tańsze i pozornie efektywniejsze.
Co można zrobić w kilka godzin?
Jedne i drugie podmioty działają w obszarze szeroko rozumianego wykluczenia społecznego, czyli na rzecz osób bezrobotnych, bezdomnych, uzależnionych od alkoholu, narkotyków, chorych psychicznie, zwalnianych z zakładów karnych i uchodźców. Centra integracji społecznej prowadzone są przez stowarzyszenia, a firmy szkoleniowe działają na rynku komercyjnym. Te drugie zajmują się prowadzeniem szkoleń, ale działają z beneficjentem programu - osobą wykluczoną raczej krótkofalowo. Bardzo często idea tych szkoleń sprowadza się do jedno- lub dwudniowych spotkań w postaci wykładów lub krótkich warsztatów. Ale czy firma szkoleniowa prowadząca takie warsztaty może w ciągu kilku, najdalej kilkunastu godzin zmienić podejście danej osoby do pracy, wartości życiowych, wzbudzić w zainteresowanym poczucie godności, sprawiedliwości czy sensu życia? Efekt taki wydaje się co najmniej wątpliwy. Mrzonką jest zatem nadzieja na trwałe zasianie pewnych idei i wartości życiowych podczas takich szkoleń.
Zupełnie inaczej wygląda taka edukacja w centrach integracji społecznej (poniższy opis dotyczy Centrum Integracji Społecznej Piątkowo przy Stowarzyszeniu ETAP). Trafiająca tam osoba podpisuje umowę na okres przynajmniej dwunastu miesięcy, a czasem nawet osiemnastu. Zajęcia odbywają się 5 razy w tygodniu, od poniedziałku do piątku, przez minimum 6 godzin dziennie.
Osoba przychodząca do centrum ma zapewnioną intensywną pomoc pracownika socjalnego, psychologa i terapeuty oraz doradcy zawodowego. Uczy się podstaw przedsiębiorczości, poznaje etyczne aspekty pracy oraz metody aktywnego poszukiwania pracy. Przechodzi przez intensywne szkolenie z obsługi komputera, mające na celu przeciwdziałanie wtórnemu analfabetyzmowi. Ponadto przebywa na jednym z czterech warsztatów zawodowych: budownictwa, ogrodnictwa, opieki nad osobą starszą i niepełnosprawną lub rękodzielniczym. W trakcie uczestniczenia w zajęciach zdobywa nie tylko teoretyczną wiedzę na dany temat, ale przede wszystkich uczy się, jak wykonywać konkretne zadania w praktyce. Taka formuła funkcjonowania warsztatu jest silnie uzasadniona faktem, iż osoba mająca wrócić na rynek pracy nie tylko powinna, ale wręcz musi posiadać niezbędne umiejętności praktyczne do wykonywania zawodu.
Jedni i drudzy są potrzebni
Praca jest dla człowieka rzeczą bardzo istotną, pozwala budować relacje pomiędzy ludźmi, nabywać nowe umiejętności, uczyć konstruktywnego rozwiązywania konfliktów, rozwijać się wewnętrznie, a co najważniejsze - daje poczucie bycia potrzebnym, kształtując przez to poczucie własnej wartości. Osoba będąca w centrum integracji społecznej bierze więc udział w reintegracji społeczno-zawodowej. Jest ona prowadzona w sposób jak najbardziej kompleksowy, przez co możliwa jest autentyczna przemiana osoby, a w końcu jej powrót na rynek pracy. Powyższe porównanie pokazuje, iż na polu całościowej pracy z beneficjentem CIS-y sprawdzają się moim zdaniem o wiele lepiej niż firmy komercyjne.
Nie znaczy to oczywiście, że te ostatnie są niepotrzebne. Wiele osób może wykorzystywać takie szkolenia dla podniesienia własnych kompetencji, czy też zdobycia umiejętności niezbędnych do podjęcia pracy. Często szkolenia takie mają charakter krótkich kursów (np. obsługa kasy fiskalnej, jakiegoś konkretnego programu komputerowego) lub pozwalają rozwinąć umiejętności miękkie, takie jak zachowania asertywne, techniki negocjacji czy autoprezentacji. Są to jednak szkolenia bardziej skierowane do osób silnych na rynku pracy, którym krótki kurs pozwoli szybko nabyć potrzebne umiejętności.
Na rynku pracy powinno znaleźć się miejsce zarówno dla firm komercyjnych, nakierowanych na kursy, jak i dla centrów integracji społecznej, działających bardziej długofalowo i całościowo. Wynika to z faktu, iż te dwa podmioty działają dla różnych beneficjentów, a mogłyby współpracować na zasadzie partnerstwa na rzecz uczestników programu. Wszystko w celu umożliwienia jeszcze pełniejszej realizacji celu, jakim jest zdobycie pracy przez osobę bezrobotną.
Niezdrowa rywalizacja
Niestety na ten moment taka współpraca wydaje się być niemożliwa. Na rynku szkoleniowym te dwa podmioty - niestety - muszą ze sobą konkurować, szczególnie jeśli chodzi o możliwości finansowania z Europejskiego Funduszu Społecznego. Powstaje niezdrowa atmosfera rywalizacji o pieniądze unijne. Urzędnicy z wojewódzkich urzędów pracy muszą zadecydować, które programy wybrać i ocenić jako najbardziej trafne. W walce o pieniądze wygrywają częściej firmy komercyjne. Powodem tego okazuje się fakt, że kursy proponowane przez te firmy są tańsze niż działania CIS-ów. Ale czy taniej znaczy lepiej? Jak pokazuje rzeczywistość, ta reguła w ogóle się nie sprawdza. Firmy szkoleniowe działają Rachunek ekonomiczny dla urzędników jest prosty: lepiej przeszkolić 100 osób
Przy okazji porównań warto wrócić do efektywności. CIS Piątkowo na ten moment działa bez funduszy unijnych, zdobywa środki na funkcjonowanie w sposób przedsiębiorczy. Teoretycznie rzecz biorąc firmy komercyjne powinny więc lepiej funkcjonować, działać i wpływać na zmianę beneficjenta. Znowu jednak wydawanie większych pieniędzy - bo niewątpliwie firmy komercyjne dysponują dużo większym budżetem - nie oznacza, że osiąga się lepsze wyniki. W naszym centrum integracji społecznej, pomimo braku funduszy unijnych, reintegracja społeczno-zawodowa przebiega w sposób sprawny i obejmuje beneficjenta w sposób kompleksowy.
Powstają grupy inicjatywne spółdzielni socjalnych, czyli przedsiębiorstw złożonych z ludzi przychodzących do centrum. Mają one działać tak, ażeby zapewnić sobie funkcjonowanie, czyli przede wszystkim dać możliwość pracy. Osoby podejmują także samodzielne zatrudnienie bądź biorą udział w praktykach zawodowych w firmach prywatnych. Powyższe porównanie pokazuje w jak trudnej sytuacji - poprzez niemożność zdobycia funduszy unijnych ze względu na konkurencję z firmami komercyjnymi - znajdują się centra integracji społecznej. Na ten moment nie widać rozwiązania tego problemu. Kryzys powoduje, iż coraz więcej podmiotów aplikuje o środki, przez co urzędnicy jeszcze bardziej restrykcyjnie muszą analizować wnioski. Waldemar Hyla Wiceprezes Stowarzyszenia ETAP prowadzącego program Centrum Integracji Społecznej Piątkowo. << powrót zobacz także artykuły |
|
|||||||||||||||||||||||